Przejdź do treści

W świecie map i kompasu - AME w BnO

Data dodania
Kategorie

W dniach 25-27 lipca 2025 roku w Łodzi odbywały się Akademickie Mistrzostwa Europy w biegach na orientację. Politechnikę Łódzką reprezentowały siostry Gielec - Zuzanna i Julia, obie studiujące na IFE/FTIMS.

Image

Nieczęsto imprezy rangi Akademickich Mistrzostw Europy mają miejsce w Łodzi, stąd na lokalnych uczelniach spoczywa odpowiedzialność za udowodnienie, że studenci z województwa nie odstają poziomem od przyjezdnych. Biegi na orientację są specyficzną dyscypliną, wymagającą nie tylko świetnych warunków fizycznych nastawionych na bieganie długodystansowe, ale także poczucia przestrzeni, nawigowania i umiejętności szybkiego podejmowania decyzji.

W naszym regionie działają znakomite kluby specjalizujące się w BnO - UKS Orientuś Łódź (organizator AME) oraz Azymut Pabianice, z których wywodzą się zawodnicy startujący podczas Mistrzostw. W barwach Politechniki Łódzkiej mogliśmy zobaczyć Zuzannę i Julię Gielec, reprezentujące na co dzień Orientuś. Studentki IFE/FTIMS wystartowały we wszystkich konkurencjach - Sprincie, Middle i sztafecie.

 

SPRINT

Pierwsza konkurencja odbywała się na dobrze znanym Lumumbowie. Start miał miejsce przy Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego, zaś meta zlokalizowana była na stadionie AZS Łódź. Zawodniczki startując indywidualnie w dwuminutowych odstępach miały do podbicia 17 punktów kontrolnych. Trasa pomiędzy punktami w linii prostej liczyła 3,6km, jednak z uwagi na potrzebę omijania przeszkód (w tym wypadku głównie budynków), rzeczywisty kilometraż przebiegu był większy.

Na 75 startujących studentek świetnie spisały się nasze reprezentantki. Zuzanna Gielec zakończyła zmagania na wspaniałym 14. miejscu z czasem 16 minut i 39 sekund. Julia natomiast rywalizację ukończyła na 47. miejscu z wynikiem 19 minut i 18 sekund. Zwyciężczyni sprintu Hanna Sudoł z AWF Wrocław finiszowała w czasie 14:35, co było wynikiem prawie dwukrotnie lepszym niż ostatnia na mecie zawodniczka.

"Biegałyśmy po tym terenie jako młodziczki, przed zawodami też udało się przejść i zerknąć świeżym okiem. Tempowo zrobiłam co mogłam i poszło dobrze, natomiast popełniłam jeden drobny błąd wariantowy, który kosztował mnie paręnaście sekund, ale koniec końców jestem zadowolona" - podsumowała Zuzanna. 

"Ze wszystkich biegów na AME to właśnie ze sprintu jestem najbardziej zadowolona. Niestety również popełniłam jeden błąd wariantowy, nie była to jednak duża różnica. Pozostałe straty wynikały już z przygotowania fizycznego i tempa biegu, ale sama ze swojego startu byłam usatysfakcjonowana" - dodaje Julia.

Zuzanna Gielec - Sprint - fot Jakub Kijak
Zuzanna Gielec - Sprint - fot. Jakub Kijak

MIDDLE

Drugą konkurencją był Middle rozgrywany na Brusie. Trudna trasa 4,8km w linii prostej złożona z 21 punktów była większym wyzwaniem nawigacyjnym niż sprint. Obszar leśny daje dużo mniej punktów orientacyjnych, zaś same punkty kontrolne również są znaczniej bardziej pochowane w dołach pomiędzy gęstymi krzakami, więc nawet przebiegając kilka metrów od nich, można było ich nie zauważyć. "Trzeba mieć też trochę szczęścia" - podkreśla Zuzanna. Pod kątem osiągniętych rezultatów dziewczyny z Politechniki Łódzkiej były bardzo stabilne i osiągnęły podobne wyniki, co dzień wcześniej - Zuzanna była 15. z czasem 33:46, Julia zaś skończyła na 52. miejscu z wynikiem 47:29. Tym razem najszybsza była Jana Peterova z Uniwersytetu Karola w Pradze z wynikiem 28:17.

Zuzanna podsumowała swój start - "trasa bardzo mi się podobała, szczególnie, że middle to mój ulubiony dystans. Bieg zaczęłam nieco ostrożniej, próbując przyspieszyć w dalszym fragmencie, ale zrobiłam jeden drobny błąd. Potem udało mi się złapać z inną zawodniczką i wspólnie utrzymywałyśmy tempo, choć i to nie uchroniło nas przed popełnieniem kolejnej pomyłki. Ale był taki teren, że łatwo było robić błędy".

"Ciężko było pobiec bez błędu" - wtóruje Julia, "mi również przydarzył się jeden na początku i dogoniła mnie koleżanka z Polski, przez co większość czasu biegłyśmy razem. Natomiast pod koniec razem także popełniłyśmy dość duży błąd".

Image
Julia Gielec - Middle - fot Jakub Kijak
Julia Gielec - Middle - fot. Jakub Kijak

SZTAFETY

Ostatniego dnia rywalizacja wróciła do terenu zurbanizowanego - sztafety rozgrywane były ze startu wspólnego w okolicy Dworca Łódź Fabryczna i EC1. Rywalizację mogliśmy śledzić w biegach żeńskich, męskich, a także w mikstach. W sztafecie żeńskiej każda z zawodniczek miała do pokonania po dwie trasy - 3,3km oraz 3,0km w liniach prostych. Siostry Gielec spisały się znakomicie, zajmując 12. miejsce.

"Trasy jak na wyścig sztafetowy były bardzo fajnie zaplanowane, było dużo punktów, więc cały czas widziałam dziewczyny, ale trochę się rozbiegałyśmy na rozbiciach. Miałam pierwszą zmianę, więc wybierałam warianty ryzykowne, żeby urwać parę sekund, co także mi się udało, ale zrobiłam błąd na jednym z punktów i tam wyprzedziły mnie rywalki, ale finalnie przybiegłam blisko czołówki. Na swojej drugiej zmianie wiedziałam, że muszę dogonić dwie dziewczyny, które były przede mną, więc biegłam tak szybko jak tylko mogłam" - podsumowała sztafetę Zuzanna.

"Trasy były ciekawe, ponieważ teren był nietypowy dzięki wielopoziomowości, więc można było dobrać różne warianty. Przez ten fakt przebiegi były wymagające, co niestety objawiło się popełnieniem błędów. Trasy wymagały myślenia, fizycznie nie miałam szans z mocno biegającymi dziewczynami z uwagi na nieco słabszą formę, ale biegło się przyjemnie" - dodała Julia.

Z uwagi na wspomnianą wielopoziomowość, wielu zawodników miało problemy i musiało się zatrzymać, aby dobrać najbardziej odpowiedni wariant przebiegu. Największą trudność, a zarazem przewagę stanowiło prawidłowe rozczytanie mapy zaraz za samym startem, dzięki czemu wariant wbiegu po schodach na górny poziom Łodzi Fabrycznej był o około 120m krótszy niż obieg dookoła terenu. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że zamknięta została największa kładka prowadząca do EC1, co wymagało dodatkowego rozeznania w przestrzeni. Pomimo startu wspólnego zawodnicy również nie mogli biec na ślepo za liderem, ponieważ poszczególne mapy delikatnie się od siebie różniły, wymagając podbicia innych punktów zlokalizowanych blisko siebie.

Julia Gielec - sztafety - fot Piotr Walendziak
Julia Gielec - sztafety - fot. Piotr Walendziak

PODSUMOWANIE

Sumując wyniki kobiet i mężczyzn ze wszystkich konkurencji Politechnika Łódzka zajęła 21. miejsce na 58 sklasyfikowanych uczelni z całej Europy, co jest dobrym wynikiem, skoro z uwagi na brak męskich reprezentantów rywalizowaliśmy jedynie w połowie konkurencji. Imprezę zdominowały uczelnie z Czech - najlepszy był Uniwersytet Karola w Pradze, na drugim miejscu Czeski Uniwersytet Rolniczy w Pradze, zaś na najniższym stopniu podium znalazł się Uniwersytet Masaryka w Brnie.

Dziewczynom nieznacznie pomógł fakt, że startują w swoim mieście. "W sprincie nie było to aż tak bardzo pomocne, natomiast w sztafecie wystarczyło spojrzeć na mapę i wiedziałam, gdzie punkt fizycznie się znajduje, więc nie miałam tego elementu zaskoczenia. Znajomość terenu pomogła także przy jednym z budynków w EC1, przy którym niektóre dziewczyny potrzebowały chwili, żeby doczytać mapę i wymyślić jak dotrzeć do punktu" - zauważyła starsza z sióstr. 

"Tak jak wspomniała Zuzia, widziałam punkt na mapie i wiedziałam, gdzie dokładnie on jest i chciałam biec na pamięć, ale nie zauważyłam sztucznie zamkniętego przejścia na mapie stworzonego na potrzeby Mistrzostw" - wtóruje siostrze Julia, zaś Zuzia dodaje "specjalnie budują utrudnienia, żeby nie biegać na pamięć i nieco utrudnić zawodnikom, którzy mogą wcześniej znać teren, co powoduje w pewnym stopniu wyrównanie szans".

Oprócz znajomości terenów dziewczynom pomogła duża liczba znajomych twarzy, nad organizacją zawodów czuwało wielu ich znajomych z Orientusia, ważna była także obecność kibiców. Przygotowanie tras stało na świetnym poziomie, nad ich zaplanowaniem czuwał doświadczony Rafał Podziński - Młodzieżowy Mistrz Świata w biegu na orientację z 2011 roku. Cała organizacja zawodów zasługuje na słowa uznania. "Nie słyszałam, żeby ktokolwiek z zawodników czy oficjeli narzekał na jakikolwiek aspekt Mistrzostw" - dodaje na zakończenie Zuzia.

Marta Wojczyk (UMED), trener Piotr Paszyński (UKS Orientuś), Zuzanna Gielec, Julia Gielec, po sprincie - fot Jakub Kijak
od lewej: Marta Wojczyk (UMED), trener Piotr Paszyński (UKS Orientuś), Zuzanna Gielec, Julia Gielec - fot. Jakub Kijak

BIEG OTWARTY

Dodatkowo organizatorzy rozegrali biegi publiczne dla wszystkich chętnych, głównie amatorów z naszego województwa, a także kierowników niektórych ekip, czy nawet zawodników, którzy nie mieli z kim wystartować w sztafecie. Wśród startujących znalazł się wiceprezes AZS PŁ Marcin Nadratowski, który w middle'u i sprincie zajął 8. miejsce.

"W takim zawodach pierwsze skrzypce odgrywa przede wszystkim niesamowita atmosfera, towarzyszyłem zawodnikom przez cały sportowy weekend. Świetnie było dopingować reprezentantów Polski, a w szczególności Zuzię, Julkę i mojego przyjaciela Patryka z UŁ, którym gratuluję świetnych startów. Cieszę się, że dzięki pięknej inicjatywie organizatora, byłem w stanie stać się częścią tego sportowego wydarzenia i sprawdzić się na mapach zawodów tej rangi. Nie miałem jeszcze okazji startować na tak trudnym terenie, jak ten na Brusie, więc cieszę się, że pomimo olbrzymiego błędu na początku, udało mi się nie zgubić i ukończyć zawody bez wstydu" - relacjonuje Marcin.

Sprint w biegu otwartym rozgrywany był na jednej z map sztafet męskich. "Szło dobrze, ale w końcu pobiegłem jak jeździec bez głowy i dobiegłem do punktu po złej stronie torowiska, przez co musiałem zawrócić i znaleźć inną ścieżkę. Potem też przegapiłem najlepszy przebieg przez bramę, która na pierwszy rzut oka wydawała się fizycznie zamknięta. Przynajmniej wyrobiłem kilometraż" - śmieje się Nadratowski.

Biegi na orientację stanowią świetną zabawę dla każdej osoby biegającej, pozwalają rozwinąć dodatkowe umiejętności użyteczne w terenie. Nie trzeba biegać na niesamowitym poziomie, w większości imprez dostępne są mapy na różnych poziomach trudności. "Gorąco polecam wszystkim start w biegach na orientację - wystarczy strój do biegania i kompas, a zabawa jest przednia" - zachęca wiceprezes AZS PŁ.

 

fot. Jakub Kijak i Piotr Walendziak